MIROSLAW SLEDZ
Przygodę z malarstwem rozpoczal jako dziecko, kiedy to po wypadku (wpadl do studni) zaczał tracic słuch i przebywał często w klinikach laryngologicznych. Tworzone w tym czasie rysunki budziły zainteresowanie lekarzy i pielęgniarek a małemu twórcy pozwalały zapomnieć o bólu i cierpieniu. Jednak po kilku latach to zainteresowanie zaczęlo wygasac. Wolal grac w piłke nozna i czytac ksiazki. Stale pogarszajacy się sluch utrudnial kontakty z otoczeniem a takze stwarzal problemy w nauce. Uciekał wtedy we wlasny swiat ksiazek i innych pasji. W ostatnich latach szkoly podstawowej zainteresowal się fotografiką. Stworzyl wlasna ciemnię i robil setki zdjęc. Pasja stała się tak silna że staral się o przyjęcie do Liceum Plastycznego.ale nie został przyjęty z powodu zbyt slabych ocen. Bardziej z koniecznosci niż przekonania wybrał więc szkolę krawiecko-kaletnicza którą ukonczyl - jak sam pózniej przyznawal - prawie z zerowa wiedza w tym kierunku. Mimo to podjał pracę w wyuczonym zawodzie- ze zmiennym powodzeniem. Nigdzie nie mógł zagrzać miejsca, często zmieniał firmy. W końcu w jednym z zakładów odzieżowych znalazł stałe miejsce i zagościł na dłuzej. Jednak po kilku latach popadł w miłosne perypetie. Przeżywał niezbyt udany romans do jednej ze szwaczek. Wtedy przypomniał sobie fascynacje z dzieciństwa i wrócił do malarstwa. Początkowo zajmował się kopiowaniem dzieł mistrzów Renesansu, póżniej zainteresował się kubizmem. Wreszcie próbował stworzyć coś własnego. Najpierw były to abstrakcyjne portrety przybierające formy masek. Nie był z nich zbytnio zadowolony i ambitnie dążył do czegoś bardziej odkrywczego.
KWADRYZM
Latem 1993 roku Mirosław Śledź rozpoczął tworzenie stylu w którym zastosował zasadę prostej linii. Nie służyła ona jednak (jak w przypadku Pieta Mondriana) do budowania abstrakcyjnych płaskich form tylko do tworzenia brył geometrycznych z których kreował postacie ludzi, zwierząt, kwiaty, pejzaże itp. Była w tym pewna analogia do kubizmu jednak tu obowiązywała radykalna zasada że zastosowane bryły mogły być wyłącznie kanciaste i pozbawione wszelkich zaokrągleń. Slogan Cezanne'a twierdzący że w sztuce liczy się tylko kula, walec, stożek uległ odwróceniu. Kwadryzm uznawał jedynie takie bryły jak sześcian, prostopadłościan, pryzmatoid i ostrosłup. Według tej zasady Mirosław Śledź zaczął budować swój nowy świat. Pierwszym dziełem kwadrystycznym był namalowany w zieleni na czterech połączonych arkuszach tektury obraz "Panny z Kolibek". Przedstawiał on grupę szwaczek z którymi artysta związany był zawodowo i emocjonalnie przez ostatnich kilka lat. "Panny z Kolibek" nie zostały nigdy wyeksponowane ale twórca nie zaniechał pracy na tym jednym dziele.Od czerwca do grudnia 1993 roku namalował 200 obrazów które ochrzcił mianem - kwadryzm.
PIERWSI MARSZANDZI
Pierwszymi odkrywcami Mirosława Śledzia oraz kwadryzmu byli niemal równocześnie - Pierre Michel Zalewski, Belg polskiego pochodzenia współpracujący od kilku lat z polskimi artystami oraz dc dr Magdalena Tyszkiewicz - reprezentantka Polski w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Artoterapii. Michel Zalewski wyeksponował kilka obrazów Śledzia na zorganizowanej w Brukseli wystawie "Coincidences" w galerii "Centre Culturel Marius Staquet" w której brały udział największe sławy polskiego malarstwa jak Starowieyski, Stasys, Młodożeniec, Górowski, Lenica, Świerzy. Oryginalne prace Mirosława Śledzia wzbudziły duże zainteresowanie i w efekcie kilka miesięcy później odbyła się wystawa indywidualna w innej galerii w Brukseli "Art en Marge". Wystawa stała się sensacją. Kwadryzm został okrzyknięty "kubizmem XXI wieku"
a jego twórca - następcą i kontynuatorem dzieła Picassa. W następnech latach Michel Zalewski zorganizował kolejne wystawy w Belgii. W 1995 w Liege (Centre d'art differencie) oraz w 1996 ponownie w Brukseli w galerii "Rencontres"
Warto też zaznaczyć ze w latach 1995 - 1997 Michel Zalewski mieszkał w Gdyni prowadząc teatr integracyjny którego siedziba mieściła się w gdyńskim domu kultury. Na premierze spektaklu pt. "Czekajcie" w Teatrze Muzycznym w Gdyni został zaprezentowany duży obraz Mirosława Śledzia przedstawiający w kwadrystycznym stylu wszystkich aktorów spektaklu. Pełnił on rolę fragmentu scenografii tego widowiska. Z kolei dc dr Magdalena Tyszkiewicz wyeksponowała prace Mirosława Sledzia podczas kongresów poświęconych artoterapii w których brała udział - w Japonii, USA, Grecji,Włoszech i Niemczech. Wszędzie oryginalne prace Mirosława Śledzia budziły żywe zainteresowanie i często udawało się je nawet sprzedać.
DALSZE WYSTAWY
Kwadryzm od początku wzbudzał emocje w środowisku związanym ze sztuką. Był zwalczany przez malarzy zawodowych oraz akademickich profesorów jako "wtórny kubizm". Został jednak doceniony przez niezależnych animatorów kultury oraz wizjonerów którzy uznawali nowatorstwo kwadryzmu niezależnie od jego powiązań z kubizmem. Do tych osób - poza wspomnianymi wyżej Michelem Zalewskim oraz dc Magdaleną Tyszkiewicz należeli - Zygmunt Wojtas, Mirek Judkowiak, Rosjanka Swietłana Bogdanienko, Karol Hebanowski, dr Andrzej Kowal,Wojciech Młynarczyk, łódzki oddział PZG, Maria Borkowska-Flisek. Zygmunt Wojtas - wieloletni dyrektor gdyńskiego domu kultury w latach 1995-1998 propagował ideę kwadryzmu w lokalnej prasie jak "Dziennik Bałtycki" czy "Wiadomości Gdyńskie". W ostatnich miesiącach życia zlecił wykonanie dużego fresku na jednej ze ścian domu kultury "według zasad kwadryzmu" Fresk- rozmiarów 5x12 metrów został wykonany wiosną 1998 roku i przetrwał kilka lat. Po śmierci Zygmunta Wojtasa nowy dyrektor placówki w roku 2005 zarządził o jego zburzeniu. Mirek Judkowiak - reżyser filmowy współpracujący z wieloma stacjami telewizyjnymi nakręcił na temat kwadryzmu kilka filmów dokumentalnych - w roku 1995, 1999, 2001 oraz 2006. Trzy z nich zostały wyemitowane w Telewizji Gdańsk oraz TVN. Nakręcony w roku 2001 film pełnometrażowy nie został ukończony z powodów finansowych. Swietłana Bogdanienko prowadząca w latach 2000-2002 w Gdyni agencję "VIVA-ART" zorganizowała w roku 2001 kilka nowatorskich wystaw obrazów połączonych z pokazami mody oraz aukcjami.
Karol Hebanowski również zorganizował kilka wystaw Mirosława Śledzia w swojej modnej kawiarni "Cyganeria" w Gdyni w latach 1997,2002, 2008 co przyczyniło się do popularyzacji kwadryzmu w środowisku trójmiejskim.
Dr Andrzej Kowal, również reprezentant Polski w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Artoterapii oraz dyrektor krakowskiego szpitala im. Babinskiego był współorganizatorem wystaw "Blind Walk" w Kolonii (2002) oraz "Space to live" - międzynarodowej wystawy w Krakowie na których wyeksponowano duże obrazy Mirosława Śledzia stworzone podczas krakowskich plenerów w latach 1997-2002. Wojciech Młynarczyk prowadzący galerię "Pod czwórką" w Lublinie zorganizował wystawę indywidualną artysty w roku 2000 oraz wydał album w którym zaprezentował twórcę kwadryzmu w kręgu najpopularniejszych malarzy nurtu "art-brut". Łódzki oddział PZG zaprezentował obrazy Śledzia na I Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Niesłyszących w roku 2005. Maria Borkowska - Flisek, gdańska miłośniczka sztuki oraz animatorka kultury, zorganizowała kilka wystaw indywidualnych artysty w litewskim mieście Druskienniki w latach 2005-2009 a także w gdańskich galeriach "Puerto" oraz "Dom Sztuki" (2006) oraz była autorką wielu artykułów prasowych m.in. w "Dzienniku Bałtyckim" i "Kurierze Wileńskim"
KWADRYZM OBROTOWY
W roku 2000 Mirosław Śledź wynajął pracownię w peryferyjnej dzielnicy Gdyni i od tej pory rozpoczął serię nowych eksperymentów. Stworzony przez niego kwadryzm, aczkolwiek zdobył wiele uznania a także nagród na różnych konkursach i plenerach, był nieustannie porównywany do kubizmu. Nie zadawalało to ambicji artysty, dążył do stworzenia całkowicie własnej autonomii która uwolniłaby go od wszelkich porównań. Zainteresował się metafizyką i teorią wyższych wymiarów prezentowaną przez fizyków takich jak - Kaluza-Klein, Riemann, Witten, Hawkins. Jednak powstały w wyniku tych inspiracji nowy styl nazwany roboczo "strunizmem" (nawiązujący do teorii superstrun) - nie tylko nie uwolnił twórcy od kubizmu ale wplątał jeszcze bardziej - tym razem w kubizm analityczny. Mimo tej porażki artysta nie zaniechał dalszych prób.
W roku 2003 zaprezentował zupełnie nową wizję malarstwa. Obrazy zostały namalowane nie według tradycyjnych zasad lecz z zastosowaniem "perspektywy rotacyjnej" Scena na obrazie była rozciągnięta naokoło centralnego punktu a obejrzenie
całej kompozycji miało nastąpić przez obracanie obrazu - ręcznie, bądź przez zastosowanie specjalnego mechanizmu obrotowego. Mimo iż przedstawione w ten sposób malartwo było zupełnie szokujące autor nie zawahał się zaprezentować swojej nowej wizji. W roku 2006 otrzymał główną nagrodę w organizowanym w Gdańsku konkursie "Moje miasto" za obraz obrotowy pt "Zakręcona Gdynia". W tym samym roku przedstawił "kwadryzm obrotowy" na wystawie indywidualnej w Druskiennikach na Litwie a także w Łodzi podczas I Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Niesłyszących oraz na organizowanym przez łódzki PZG plenerze ogólnopolskim w Poznaniu. Nakręcił też na ten temat kilka żartobliwych filmów dokumentalnych które zaprezentował na internetowym portalu "YouTube"
SKRĘTYZM
Aczkolwiek kwadryzm obrotowy rzeczywiście uwalniał od kubizmu i był według artysty wielkim skokiem w przyszłość, to po dwóch latach obracania obrazów, Mirosław Śledź zaniechał dalszych prób. Nie było zbyt wielu nabywców na te prace. Popadł w finansowe problemy i pod koniec 2007 roku podjął pracę zawodową, tym razem w charakterze ochroniarza. Jednak zbyt długa rozłąka z pędzlem i farbami nie była dla niego możliwa. Po krótkiej przerwie wrócił do malarstwa. Tym razem głowę zaprzątnęła mu kolejna nowa wizja. Zainteresował się zjawiskiem rozciągania materii, wydłużania jej do nieskończoności, zawijania i obkręcania. Stosując w formie wyjściowej swoje tradycyjne kwadrystyczne formy zaczął przeplątywać swoje przedmioty na obrazach, zawijał jedno przez drugie. Postawała w ten sposób nowa materia wisząca gdzieś w kosmicznej hipersferze, pozbawiona tradycyjnej "ziemi". Bohaterowie obrazów utrzymywali się w przestrzeni w wyniku opierania się jedno o drugie,przeplatania i zawijania. Nowy styl tak zafascynował twórcę że w roku 2009 stworzył około 200 obrazów. Premiera odbyła się w październiku 2009 w kawiarni "Sirdele" podczas kolejnej wystawy w Druskiennikach na Litwie. Wzbudziła sensację i wiele kontrowersyjnych opinii. Została doceniona przez organizatorów jako "oryginalna, namalowana w nowatorskim stylu". Ten styl został żartobliwie określony mianem "skrętyzm".
Tymczasem przyszłość przynosi nowe wyzwania. Mirosław Śledź dzisiaj nie wie w jakie zaułki zaprowadzą go jeszcze "zakręty kwadryzmu"